Nie tak łatwo

Ubezpieczenia mieszkań są typowym przykładem ubezpieczenia masowego.

Wydaje się, że są to dość proste produkty. Jednak okazuje się, że wiąże się z nimi wiele wątpliwości. – Wojciech Kamiński.

Pierwszy problem rozpoczyna się przy próbie ubezpieczenia mieszkania w bloku wielorodzinnym.

 

MURY

Ubezpieczony jest właścicielem „wyod­rębnionego lokalu mieszkalnego” lub też „spółdzielczego, własnościowego prawa do lokalu”. W jednym i drugim przypadku właścicielem murów (cegieł, instalacji, dachu itp.) jest odpowiednio wspólnota mieszkaniowa lub spółdzielnia. Zerwanie dachu jest szkodą na rzecz wspólnoty czy spółdzielni, a nie lokatora z ostatniego piętra. Zarówno wspólnoty, jak i spół­dzielnie są ubezpieczone we własnym zakresie – naprawa dachu powinna być dokonana z polisy wystawionej na cały budynek. Większy problem występuje przy szkodzie całkowitej. Szkody całkowite w budynkach wielorodzinnych zdarzają się nie­zmiernie rzadko, stąd też praktyka likwidacyjna jest w tym zakresie dość nikła. Prawie zawsze mamy do czynienia z dwiema polisami. Jedną umowę ubezpieczenia zawiera przykładowo spółdzielnia, drugą właściciel lokalu. Spółdzielnia ubezpiecza własne mienie, a właściciel… „prawo do lokalu”. W przypadku szkody, każdy z nich zgłosi się po odszkodowanie i prawdopodobnie dopiero sąd będzie musiał ustalić „zgodny zamiar i cel umowy”.

Protokół policyjny a zgłoszenie szkody

Drugą kwestią jest wysokość odszkodowania. Niektóre OWU pozwalają na ubezpieczenie lokali mieszkalnych według wartości rynkowych, niektóre zaś wyłącz­nie według wartości odtworzeniowych lub rzeczywistych (pomniejszonych o zużycie techniczne). Różnice dla ubezpieczonych są tutaj ogromne, gdyż koszty budowy,

NAKŁADY INWESTYCYJNE

W przypadku tzw. elementów stałych, w różnych OWU zwanych również nakładami inwestycyjnymi czy adaptacyj­nymi, problemy z własnością na szczęście nie istnieją. Całość parkietów, tynków czy powłok malarskich jest własnością posia­dacza lokalu. W skład stałych elementów, według OWU wchodzą wszelkie meble i urządzenia „zamontowane lub zabu­dowane w sposób trwały” – będzie to m.in. wyposażenie łazienki i kuchni, ale również część mebli. Większość OWU wymaga rozdzielenia wartości lokalu i elementów stałych, z wyznaczeniem odrębnych limitów. O ile ubezpieczeni dość trafnie oceniają wartość samego lokalu, to nakłady inwestycyjne są na ogół znacznie niedoszacowane. W przypadku większej szkody może zakończyć się to wypłatą z tzw. za­stosowaniem proporcji lub ograniczeniem odszkodowania do znajdującego się w po­lisie sublimitu.

Wojciech Kamiński

jest dyrektorem Departamentu Obsługi Prawnej w Krajowym Biurze Obsługi Roszczeń Ubezpieczeniowych.

UBEZPIECZENIE RUCHOMOŚCI

W przypadku ruchomości najwięcej pro­blemów stwarza stworzenie listy znisz­czonych lub skradzionych rzeczy. Co do zasady ciężar dowodu poniesienia straty leży po stronie ubezpieczonego, a niestety duża grupa ubezpieczonych nie wie, co zaginęło lub zostało zniszczone w poża­rze. Bezcennymi wskazówkami mogą być wyciągi z kart kredytowych i zdjęcia z ro­dzinnych uroczystości. Dość często rów­nież w tym przypadku występuje problem niedoszacowania wartości posiadanego mienia. O ile w przypadku kradzieży gi­nie z reguły kilka najcenniejszych rzeczy, to w przypadku pożaru zniszczone bywa wszystko. Zwyczajowe ubezpieczenie na 20-30 tys. zł nie jest w stanie pokryć do­znanych strat. Aby odkupić te „kilka gar­niturów, garsonek, komplet talerzy, parę książek, telewizor i pralkę”, trzeba wydać nawet ponad 100 tys. zł.

 

UBEZPIECZENIE RUCHOMOŚCI OD KRADZIEŻY

Praktycznie każda firma ubezpieczeniowa przyznaje zniżkę za posiadanie stosow­nego zamka u drzwi. Niektóre OWU wymagają, aby zamek był „wielozastawkowy”, niektóre, aby miał „atest” lub „certy­fikat”. Różnica w definicji niby mała, ale bardzo znacząca. Czasem 5-10% zniżki może okazać się pułapką, gdyż mało kto wie, iż atesty/certyfikaty wydawane są na czas określony, a producent nie zawsze odnawia je dla starszych modeli. Likwi­dacja wymaga natomiast, aby certyfikat ważny był na dzień zawarcia umowy, a jak likwidator ma fantazję, to i na dzień szko­dy. Przypadki odmowy „na niewłaściwy zamek” są na szczęście sporadyczne, ale niestety wciąż się zdarzają. Na marginesie można dodać, iż definicja „zamka wielozastawkowego” też potrafi znacznie się różnić w poszczególnych OWU.

 

BIŻUTERIA I GOTÓWKA

Większość ubezpieczycieli ogranicza swoją odpowiedzialność w przypadku kradzieży gotówki średnio do kwoty 4 tys. zł i jest to całkowicie zrozumiałe. W przypadku biżuterii OWU wyraźnie zastrzega, iż wartość strat szacowana będzie w cenie złomu – z reguły jest to 15-25% ceny, za jaką biżuteria została kupiona w sklepie. Nie­dookreślone jest natomiast szacowanie biżuterii, w którą wprawione są kamienie szlachetne. Kamienie szlachetne stanowią 80-90% ceny biżuterii, a nie sposób wyce­nić je „w cenie złomu”. Pominięcie war­tości kamienia i wycena strat wyłącznie na podstawie wagi oprawionego w nie złota jest natomiast zbyt krzywdząca dla ubez­pieczonych i należy ją uznać za niezgodną z celem umowy ubezpieczenia. Nieza­leżnie od tego uważam, iż ubezpieczanie bardziej wartościowych zbiorów na stan­dardowych warunkach mieszkaniowych nie jest chyba najbardziej optymalnym rozwiązaniem.

Udostępnij Znajomym: